Pozostałe suplementy

Z RZS wiążą się przeróżne inne niedobory pokarmowe, które sprawiają, że stosowanie niektórych ziół czy suplementów może przynieść dużą poprawę zdrowia.

Witamina D3 pomaga uchronić się przed osteoporozą, jednak w badaniach nie miała wyraźnego wpływu na przebieg samej choroby:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4089514/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21523344

Sugerowałbym dawki rzędu 3000 IU zimą, 1000 IU latem – takie wystarczą, by zapewnić poziom we krwi dający największe korzyści zdrowotne – zarówno dużo niższy, jak i dużo niższy są mocno szkodliwe – wbrew temu, co opowiadają różni ludzie na blogach i youtube, wysoki poziom bardzo wyraźnie wiąże się z wysokim ryzykiem śmiertelnych chorób, przy czym dawki rzędu 5000 IU dziennie doprowadzą już do przekroczenia wartości optymalnej.

Chorzy mają często mocno obniżony poziom cholesterolu. To – wbrew pozorom i reklamom sprzedawców leków obniżających jego stężenie we krwi – niekoniecznie jest zdrowe. Ciekawostka – badania skuteczności pigułek na cholesterol sponsorowane przez producenta DWADZIEŚCIA RAZY częściej wykazywały, że leki te pomagają, w stosunku do badań które prowadził niezależny ośrodek rządowy albo uniwersytet. W tych drugich często wychodziło że nie tylko znacznie słabiej zmniejszają ryzyko choroby serca, ale zwiększają zagrożenie ze strony innych schorzeń, na przykład nowotworów. Niestety, we współczesnej medycynie liczy się ilość wykonanych badań i to, gdzie zostaną opublikowane – producenci mieli tutaj potężną przewagę w postaci pieniędzy i wpływów. Cholesterol bardzo łatwo podnieść zwykłymi wiórkami kokosowymi, ale ciężko rozstrzygać, czy będzie to korzystne dla zdrowia.

Normą u chorych jest dużo niższy poziom histydyny. Prawdopodobnie jest to skutek a nie przyczyna choroby, czyli suplementując nie pozbędziemy się RZS. Ale z pewnością pomoże to pozbyć się szeregu negatywnych konsekwencji – problemu z erekcją u panów i osiąganiem orgazmu i pań, problemów z trawieniem (bez histydyny nie ma produkcji kwasu solnego w żołądku), zaburzeń nastroju. Badania kliniczne nie wykazały żadnego widocznego efektu suplementacji, ale sprawdzano tylko wpływ na przebieg choroby. Jest oczywiście ryzyko, że uzupełniając ten aminokwas, dostarczymy organizmowi „paliwa” do tworzenia stanów zapalnych i zaognimy chorobę, ale to możliwość czysto teoretyczna – najprawdopodobniej odczuje się same korzyści. Powinno się brać 0,5 do 1 grama dziennie – razem z dietą pozwoli to na stopniowe uzupełnianie poziomu. Niektórzy zalecają dużo wyższe dawki, ale niosą one ryzyko nadmiernego zwiększenia wydzielania kwasu solnego w żołądku.

Warto zbadać sobie poziom ferrytyny, pamiętając, że u chorych na reumatoidalne zapalenie stawów wynik jest nieco zafałszowany – wychodzi nieco wyższy, niż jest w rzeczywistości. Ferrytyna jest badaniem wykazującym niedobory żelaza, powszechne u chorych – i nie dajmy się zwieść, badanie poziomu żelaza we krwi NIE wykaże niedoborów, lekarze często je zlecają bo jest to tańsze. Powinno się dążyć do poziomu powyżej 50 ug/l u kobiet, u mężczyzn – nawet jeszcze wyższego. Niski wynik, szczególnie gdy jednocześnie jest niski poziom hematokrytu we krwi i obniżone MCV jest wskazaniem do suplementacji żelazem – 20 do 40 mg przed snem, jeśli nie ma silnej anemii, jeśli jest – wybór leczenia powinien zależeć od lekarza.

Pacjenci biorący MTX albo sulfasalazynę odniosą bardzo duże korzyści z suplementacji kwasem foliowym. Wystarczy 100-200% zapotrzebowania.

Chorzy mają o wiele niższy poziom potasu i wskazana jest silna suplementacja – albo owocami (banany, pomarańcze i pomidory są bardzo bogatym jego źródłem, z tym że pomidory według niektórych nie są zalecane przy tej chorobie), albo suplementami. Te dostępne w aptece są koszmarnie drogie biorąc pod uwagę, że powinno się stosować nawet 4000 mg potasu dziennie (dorosły człowiek powinien dziennie w sumie – z diety i ewentualnie suplementów – przyjmować około 5000 mg). Najtańszym rozwiązaniem jest zakup spożywczego chlorku potasu na allegro i stosowanie 8 gramów (8 gramów chlorku, co odpowiada 4000 mg jonów) podzielone na porcje w ciągu dnia, rozpuszczone w wodzie. Waga pozwalająca odmierzyć takie dawki kosztuje kilkanaście zł.

W jednej z prób klinicznych stosowanie pycnogenolu w dawce 150 mg dziennie pozwoliło znacznie zmniejszyć dolegliwości, które towarzyszyły chorobie zwyrodnieniowej stawów, wyraźnie zmniejszając ilość zażywanych leków:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18570266

Bardzo dużo mówi się o miedzi, nie ma jednak żadnej próby klinicznej, która wykazała jej skuteczność bądź brak takowej – wiadomo, że metabolizm miedzi jest w tej chorobie mocno zaburzony, wiadomo też, że nie działają „bransoletki”. Wiemy za to, że suplementacja miedzią (2 mg dziennie) poprawiła stan obrony antyoksydacyjnej chorych, co prawdopodobnie przełoży się na lepszy ogólny stan zdrowia, nawet jeśli nie pomoże w samej chorobie:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1578095

Wstępne badania nad kurkuminą dały dość dobre rezultaty, suplementacja dość wyraźnie poprawiała stan pacjentów – problemem jest dawkowanie, co prawda składnik aktywny znajduje się w przyprawie kurkumie, ale jest go tam tak mało, że konieczne byłoby jedzenie kilkudziesięciu gramów dziennie. Dużo wygodniejsze, a może nawet tańsze jest kupno tabletek z oznaczoną zawartością kurkuminy – powinno się jej spożywać nawet 1 gram dziennie, idealne są tabletki zawierające dodatkowo piperynę. Analiza dostępnych badań:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5003001/

Odpowiedni suplement może zwiększyć przyswajalność kurkuminy nawet kilkaset razy, obszerny artykuł na ten temat:

http://naturalneleczenie.com.pl/2018/11/20/kurkumina/

Obiecujące są też wstępne badania nad kadzidłowcem – co prawda testowali go przeciw chorobie zwyrodnieniowej stawów, ale efekt był bardzo wyraźny:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22661840